Każdy krok w nowym miejscu wzbudza w nas dreszcze fascynacji. Nie wiem czy wynika to z poczucia bycia anonimowym w mieście, w którym nigdy wcześniej się nie było, czy z magnetyzmu podróżowania i powracania kompletnie odmienionym. Jedyne co wiem to to, że gdy załapiesz już bakcyla podróżowania i fotografii, to nie ma już dla Ciebie odwrotu. Zostaniesz szczęśliwie chory już do końca. Jak my. Zaczyniesz rozumieć, że wale nie zależy Ci na dokładnym planowaniu, czy dotarciu do konkretnego celu, a nowej perspektywie z jaką patrzysz na świat, dzięki temu co zobaczyłeś i doświadczyłeś. To lepsze niż najpiękniejszy sen. Podróżując poznajesz innych i siebie, odczuwasz, zbierasz wspomnienia i pozostawiasz ślady. Zapominasz o codzienności, związanych z nią problemach, wybojach spotkanych na drodze, a zaczynasz cieszyć się podróżą. Życie staje się dla Ciebie cudem, śmiałą przygodą. Każdy nowy dzień wypatrujesz z ciekawością, marzysz… o dalszym zwiedzaniu i każdemu z tych marzeń mówisz do zobaczenia jutro!